Odświeżająco normalny

Życie codzienne, irytacje, zachwyty, obserwacje i mity

Wpis

niedziela, 02 marca 2014

Zara

Na początek zdementuję pogłoski, nie zostałem szafiarką i nie będzie od teraz wpisów o modzie…chociaż pseudonim Zień zobowiązuje…

Czytanie książek daje niekwestionowane korzyści płynące z nabywania wiedzy, poznawania nowych światów, rozrywki, ale niesie też zupełnie inne konsekwencje. Czytam obecnie książkę pt. „Człowiek, który stworzył Zarę”. Książka bardzo ciekawa, opowiada o kulisach powstania i rozwoju największej obecnie firmy odzieżowej na świecie. Podoba mi się opisany w książce profil Amancio Ortegi – założyciela firmy, jego podejście do pracy, dążenie do doskonałości. Nie mam świadomych wspomnień z pobytu choć raz w sklepie Zara i nie rozumiem jej fenomenu, do wczoraj. Fenomenu nadal nie rozumiem, ale jako wnikliwy czytelnik poszedłem do jednego z salonów Zary na rekonesans.

W dziale męskim całkiem fajne spodnie, koszule też fajne, ale w zasadzie nie odbiegające projektem, jakością lub ceną od Wólczanki, kurtki niezłe, gdyby nie obrożo-podobny kołnierz. Zgodnie z prawdą stwierdziłem, że na razie „mam się w co ubrać”, ale w przyszłości odwiedzę ten sklep, bo zdarzają im się ładne rzeczy. Sam sklep rozsądnie ułożony, dużo miejsca, ubrania nie są ułożone jedne na drugich i nie trzeba się przeciskać miedzy wieszakami. Dość łatwo da się obejrzeć cały asortyment i nie zmęczyć przy okazji. Tylko jakaś okropna elektroniczna muzyka leciała z głośników. Firma ma korzenie hiszpańskie to nie lepiej by było puścić ładną hiszpańską salsę?

Na rekonesans wybrałem się z KMŻ (Kobietą Mojego Życia), więc po modzie męskiej odwiedziliśmy modę damską, która była tuż obok, jednak w oddzielnym salonie. Puszczają tam swoją muzykę – lepszą niż w salonie męskim, bo nie powoduje wibracji neuronów w mózgu po 20 minutach słuchania, ale nadal nie jest to hiszpańska salsa tylko jakiś bezpłciowy pop. Wystrój sklepu identyczny jak w męskim – dużo miejsca, ładnie wyeksponowany towar, moim zdaniem za dużo bieli na ścianach, ale poprawnie. Kolekcja damska zmienna – są ładne rzeczy między hektarami rzeczy przeciętnych lub zupełnie brzydkich, jakość i cena na poprawnym poziomie sieciówek – dupy nie urywa. Hiszpania, Portugalia, dużo Maroka, pojedyncze Chiny, Bangladesz czy Indie – to efekt lektury metek na ubraniach – przynajmniej się nie nudziłem kiedy KMŻ była w przymierzalni. Rekonesans zakończył się baskinką i żakietem, bardzo ładne.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
sawari
Czas publikacji:
niedziela, 02 marca 2014 18:17

Polecane wpisy

  • Zakochałem się

    Na miejsce dojechałem przed 19. Na ulicy przed budynkiem oczywiście nie ma wolnych miejsc parkingowych, ale brama jest otwarta, a nawet szlaban. Mijam pierwszy,

  • Angielski

    - Potrzebuje Pan siateczki? – pyta Pani sklepowa lat 50+ - Excuse me? – dopytuje dobrze ubrany Pan. Garnitur, krawat, płaszcz - kiedyś mówiło się o

  • Podudzia

    Podudzia, ewentualnie łydki z kurczaka – tak sklepy nazywają tę cześć ciała kurczaka, na której, będąc żyw, jeszcze chodzi, a którą po jego śmierci można

  • "zakupy."

    Jezeli istnieje w tym swiecie faktycznie jakas swiatynia w ktorej ludzie wchodza w stan duchowy - to jest nia sklep. Maly osiedlowy ropuch czy stonka,to wszedzi

  • sklepy odzieżowe

    Syn będzie miał studniówkę, potrzebował garnituru. Poszliśmy ,kupiliśmy. Mogę polecić sklep Pawo w galerii alfa w Gdańsku. Panie wiedzą czym handlują i potrafią

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość Z. napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2014/03/03 19:33:57:

    Widzę, że postanowiłeś pochwalić się nowo poznanym słowem. ;)

  • Gość https: blackbeard.com.pl napisał(a) z *.play-internet.pl komentarz datowany na 2018/12/22 18:12:41:

    Każdy przecież od czasu do czasu powinien dobrze się ubrać. Najlepiej na co dzień wybierać takie stylizacje ;D

Dodaj komentarz