Odświeżająco normalny

Życie codzienne, irytacje, zachwyty, obserwacje i mity

Wpis

środa, 25 czerwca 2014

Afera taśmowa

 

Nie lubię polityki, ale po ostatnich wydarzeniach nie mogę pojąć o chuj chodzi. Kilku polityków na wysokich stanowiskach zostało podsłuchanych w kuluarowych rozmowach i … teraz jest afera o  moralną poprawność podsłuchiwania.

 

Oczywiście podsłuchiwanie jest złe, niezgodne z prawem i karalne (w radiu  powiedzieli, że do  dwóch lat) czyli inaczej niż prostytucja, co dowodzi tego, że ludzie  stanowiący prawo nie lubią być podsłuchiwani  za to  korzystają  z usług prostytutek! W świetle świeżej afery taśmowej politycy stosują sofizmaty oczerniając podsłuchujących i nie zauważając nawet swej winy. Dodatkowo media wałkują temat języka używanego przez tychże polityków. Co za różnica czy zdrada następuje w stylu wersalskim czy z subtelnością noża rzeźnickiego spadającego na cielaka?

 

Mamy niedoskonałą demokrację, wiec z definicji politycy oraz prezesi spółek państwowych nie  są naszymi władcami, którzy rządzą swoim krajem. SĄ  WYNAJĘTYMI PRZEZ NARÓD  PRACOWNIKAMI  OPŁACANYMI Z NASZYCH PODATKÓW. Sami siebie stawiają oczywiście wyżej, ale w klasycznym rozumieniu słowa demokracja są naszymi pracownikami, obsadzanymi na konkretnych stanowiskach ze względu na swoje kompetencje (sic!) i jeśli nie działają w interesie społecznym to należy ich wymienić.

 

W prywatnej firmie kiedy szef dowiaduje się, że Jego pracownik nie dba o interes firmy jedynie o własną dupę wyciąga odpowiednie konsekwencje włącznie z pozbyciem się pracownika. Polska nie ma swojego szefa, więc może należałoby się podać do dymisji? W prywatnej firmie szef może czytać pocztę  służbową pracownika, słuchać Jego rozmów telefonicznych i obserwować na GPS, gdzie znajduje  się Jego samochód służbowy to dlaczego naród nie może podsłuchiwać wynajętych przez siebie ludzi.  Rozumiem, rozmów prywatnych nie może, ale jeśli Pan Marek Belka obiecuje poparcie dla  PO nie słowami „Oddam na PO swój głos w wyborach” tylko słowami „NBP wykupi dług publiczny, żeby budżet się zamknął” to nie mówi jako prywatny Marek Belka tylko jako szef NBP, a to już nie jego cyrk i  jego małpy tylko instytucja państwowa!

 

Jedyne o co powinni się martwić panowie politycy to kondycja kraju i interes społeczny. Prywatne i partyjne interesy można sobie załatwiać, tylko kiedy nie koliduje to z interesem społecznym. Inaczej jest to  przestępstwo (znacznie cięższe niż podsłuchiwanie, bo jego konsekwencje dotyczą większej ilości osób) i powinno być karane. 

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
sawari
Czas publikacji:
środa, 25 czerwca 2014 09:18

Polecane wpisy

Trackback