Odświeżająco normalny

Życie codzienne, irytacje, zachwyty, obserwacje i mity

Wpis

poniedziałek, 02 czerwca 2014

Hamowanie awaryjne

 

               150km/h jadę równym, gładkim asfaltem (słownie  równym, gładkim; w końcu jestem na Autostradzie Wielkopolskiej,  gdzie 1km  przejazdu kosztuje tyle  co 1km taksówką  w powiatowym mieście wschodnich rubieży Polski, a  w cenie  taksówki mam już paliwo  i kierowcę) lewego pasa,  mijam  TIRa – stop  nie  uprzedzajmy wydarzeń. Bez  szczególnego  entuzjazmu  i  zainteresowania  dojeżdżam do TIRa na prawym pasie, a  on … wjeżdża  na  lewy.  

               Co jest kurwa? Czy on  mnie nie  widział? Ma  lusterko boczne wielkości moich drzwi,   acha trzeba jeszcze w nie spojrzeć. Nie  spojrzał i efekt  jest taki,  że  znalazł się nagle  30m przede mną z różnicą prędkości   ok 50km/h.  Naciskam  hamulec i samochód  zwalnia,  ale jakby niespiesznie.  Spowolnienie jest na tyle  duże,  że  kinder niespodzianka na Dzień Dziecka z tylnej kanapy  ląduje na  dywaniku,  ale  na  tyle  małe, że  subiektywnie  zbyt szybko  zbliżam się  do  tylnej  tablicy rejestracyjnej  naczepy. Odruchowo wykorzystuję każdą  dostępną  część  asfaltu i skręcam w lewo. Akurat tak się  zdarzyło,    że  TIR wpier… mi  się tam, gdzie jest wyasfaltowany pas łączący obie  jezdnie  autostrady, oczywiście  wczoraj pasy w tym miejscu przebiegały bez   zmiany organizacji ruchu i między jezdniami była zamontowana  balustrada energochłonna, a do balustrady spokojnie zmieścił się samochód. Problem w tym, że  ten wyasfaltowany łącznik  szybko  się kończył. Już z dużo  mniejszą prędkością  czyli  ok 100km/h wróciłem na swój   pas  i wlokłem się za TIRem,  który wyprzedzał  drugiego TIRa całe  4km.  W tym  czasie zdążyłem dobrze poczytać rejestrację,  tego który się wpier…  Oczywiście   Białorusin.

               Potem  sobie  myślałem  co by było gdyby nie było   wyasfaltowanego łącznika między jezdniami.  Z  racji dużych prędkości  na autostradzie inaczej ocenia się odległość. Teraz oceniłem,  że  jestem blisko, ale  pewnie   miałem jeszcze   długość  samochodu (osobowego)  do TIRa. Gdybym musiał hamować  tylko na tym pasie być może skończyłbym dwa metry przed zderzakiem  ciężarówki, co przy prędkości   100km/h wywołuje dyskomfort i  uczucie zagrożenia. Lepiej  więc uciec   na  pas  awaryjny,  chociaż     krótki,   i  niezgodnie z    przepisami uniknąć  wypadku niż  ulec wypadkowi zgodnie  z przepisami  i z cudzej winy.   

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
sawari
Czas publikacji:
poniedziałek, 02 czerwca 2014 09:34

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość Andrzej napisał(a) z *.centertel.pl komentarz datowany na 2018/04/24 11:54:17:

    Ja ostatnio też miałem mały incydent moją ciężarówką niedaleko Siedlec, na szczęście szybko znalazłem firmę wykonującą serwis i holowanie TIR w mazowieckim. Cała sprawa zamknęła się w kilku godzinach. Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało, sprzęt da się naprawić i ponownie wyjechać na trasę.

Dodaj komentarz