Odświeżająco normalny

Życie codzienne, irytacje, zachwyty, obserwacje i mity

Wpis

poniedziałek, 09 lutego 2015

Skleping

Parking w centrum handlowym przywitał mnie brakiem wolnym miejsc i chaosem komunikacyjnym, ale czego innego należy się spodziewać w niedzielę o godzinie 16:00, gdy single, żonaci, rodziny z dziećmi, lemingi i gimnazjaliści oddają się swojemu hobby jakim jest wizyta w centrum handlowym.

 

Co ja tutaj robię? Oddaję się masochizmowi jakim jest wizyta w centrum handlowym. Tak naprawdę to przyjechałem kupić kurtkę. Nie żeby aktualna się podarła, poszła sama na spacer i nie wróciła lub pożarł ją pies. Aktualna jest w świetnym stanie i jest kurtką narciarską, której używam również do chodzenia po mieście. Nigdy zimą nie miałem na sobie wygodniejszej kurtki niż narciarska, więc dlaczego miałbym używać jej tylko na nartach.

 

Czytając, głównie w celach humorystycznych, choć jest tam też sporo konkretnych informacji, które w tej chwili niewiele mnie interesują, ale warto znać dobre źródło, bloga o modzie męskiej rozbawił mnie artykuł o tym, że kurtka narciarska nie nadaje się do chodzenia po mieście. Wspomniałem o tym przy kobiecie. Kobieta jako jednostka podstępna zinterpretowała informację, jako chęć zakupu kurtki. Jak chcę kupić kurtkę, lub cokolwiek innego, to mówię, że jest mi potrzebne to cokolwiek i idę na zakupy, a jak czytam o przysmaku z fermentowanego mięsa rekina i nie mówię, że chcę go spróbować to nie chcę. W ramach dbania o pokój na świecie poszedłem jednak do sklepu z założeniem, że jak coś mi się spodoba i nie będzie drogie to kupię. Dwa sklepy mogę odwiedzić.

 

Oczywiście nie kupię drugiej kurtki narciarskiej, bo mam już jedną i nie będę kupował na odkład, jak górnicy Kompanii Węglowej, którzy wydobywają więcej węgla niż mają kupców i odkładają na hałdę. Stwierdziłem, że kupię kurtkę zakrywającą garnitur, w którym chodzę 10 razy do roku. Uwzględniając, że więcej imprez garniturowych odbywa się latem, założę tą kurtkę 2 razy na garnitur zimą i 2 razy jak mi zmoknie kurtka narciarska.

 

Z miejsca odpada 90% kurtek, które są przeszywane w romby i wyglądają jak szlafrok z lat 80-tych oraz te z widocznymi przeszyciami poziomymi. Kolor niech będzie elegancki czyli czarny, granatowy, etc. Do kurtki czerwonej to się nie umywa, bo wygląda smutno, a ponadto zwiększa ryzyko, że jakieś auto wjedzie w Ciebie na nieoświetlonym przejściu dla pieszych. Średnio jeden dziennie człowiek ubrany na czarno pakuje mi się pod koła wtedy, gdy go nie widać, na razie odpukać wyhamowałem, ale lepiej nei ryzykować przy innym kierowcy.

 

Drugie 90% (z całej kolekcji kurtek, a nie z tych pozostałych z poprzedniej selekcji 10%) kurtek jest za gruba. Zazwyczaj zimą temperatura wynosi 0 stopni Celsjusza, a nie 0 absolutne, to po co kupować kołdrę zszytą w walec z rękawami, w której wyglądam jak w kołdrze zszytej w walec, lub w najlepszym wypadku jak Eskimos, który ma -40stopni na podwórku. Takie antarktyczne kurtki o dziwo są sprzedawane w Polsce, czy ktoś je kupuje to nie wiem, ale chodząc z domu do samochodu lub do sklepu przebywa się na zewnątrz 20 minut, więc ciężko wtedy zmarznąć. Łatwo się zatem spocić o 3 minutach jadąc w takiej kurtce, metrem, wchodząc do sklepu lub do banku, gdzie paniusie siedzą w białych bluzeczkach z Zary w temperaturze 24 stopni, a nawet nie ma wieszaka na kurtkę przy wejściu!

 

Uwzględniając dwa powyższe wybrałem kurtkę, która wyglądała bardzo ładnie i … miała zamek nie idący do samego kołnierza tylko kończący się na dole szyi. Żeby zapiać całkowicie kurtkę należało użyć guzika, czyli najpierw go znaleźć, poirytować się, zapiać, poirytować się, że wieje między zamkiem i guzikiem i … założyć szalik, którego co do zasady nie noszę. Guzik zawsze jest lepszy niż pasek ze sprzączką pod szyją, bez lusterka ciężko to zapiać, a po zapięciu wyglądasz jak pies w obroży, powinna być jeszcze tabliczka z numerem telefonu, żeby można było zadzwonić jak się czworonóg, dwunóg, właściciel kurtki zgubi w obcym mieście. Po uciążliwym zapięciu zamka i guzika stwierdziłem, że jest ok i zacząłem się rozbierać. Wtedy stwierdziłem, że brakuje kieszeni na portfel. Jedna kieszeń na piersi to podstawa, choć lepiej jak są dwie, ale jak nie ma ani jednej kurtka nie nadaje się do użytkowania. Oddałem sklepowej, która popatrzyła na mnie jak na wariata, ale ona z reguły nosi torebkę, to opędzi się jakoś bez kieszeni, a ja wolę nosić portfel w kieszeni niż nosić kobietę z torebką obok siebie i schować w niej portfel.

 

Kolejny sklep miał kurtki teoretycznie mniej eleganckie, ale bardziej praktyczne. Z dobrą osłoną od wiatru, z kolorem niebieskim dodanym miejscami do koloru czarnego, a nawet z wentylacją pod pachami. Ta pierwsza, i kolejne milion widziane tego dnia nie miały tej najłatwiejszej metody regulacji ciepła w kurtce. Dlaczego? Nie mam pojęcia, ale trochę mi to przypomina wydanie miliona dolarów przez NASA na opracowanie pisaka działającego w stanie nieważkości, gdy Rosjanie użyli ołówka. Naprawdę nie trzeba wyważać otwartych drzwi. Co prawda w warstwie ocieplenia już nie miała wentylacji, zatem była gorsza od narciarskiej, a poza tym jak na kurtkę zakładaną raz w miesiącu sporo kosztowała.

 

Następny sklep oferował kurtki tańsze i … ładniejsze od worka pokutnego. Jedna nawet dobrze leżała, i w przypływie desperacji prawie bym ją kupił, mimo że nie miała kaptura. Kurtka zimowa bez kaptura jest jak kot bez ogona i można mi długo mówić o elegancji w zestawieniu z kapturem, a nadal będę sądził, że suchy mężczyzna w kurtce z kapturem wygląda schludniej niż zmoknięty jak kloszard facet w eleganckim płaszczyku bez kaptura. Sorry, taki mamy klimat, że zimą pada i to częściej deszcz. Uratowało mnie to, że wyglądała buro. Jednolity kolor szarawo granatowy, bez jakiejkolwiek wstawki w innym kolorze. Jak większość męskich ubrań wyglądała smutno i za cholerę nie wiem dlaczego utarło się, że facet ubrany w całości na ciemno (poza koszulą, ale tego nie widać pod kurtką) wygląda elegancko? Już nie mówię o tym, że pewne elementy, np. patki przy kieszeniach, powinna mieć kolorowe, ale chociaż czarne na tle granatowego.

 

Wyrobiłem 300% normy, bo zamiast 2 sklepów odwiedziłem 6. Ostatecznie nie udało mi się kupić gorszej wersji obecnej kurtki. Kolejną próbę podejmę jak wzmocnię w sobie potrzebę posiadania drugiej kurtki … może. Ciekawe czy którakolwiek z eleganckich kurtek ma kieszeń na karnet na rękawie, która świetnie przechowuje bilety komunikacji miejskiej?



Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
sawari
Czas publikacji:
poniedziałek, 09 lutego 2015 17:42

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość ena napisał(a) z *.static.ip.netia.com.pl komentarz datowany na 2015/02/10 15:27:16:

    jako komentarz przedstawię sytuację:
    dziecko lat niespełna 5 przebiera się już którys raz jednego popołudnia i mówi ze idzie sie przebrac.
    -jak chcesz sie przebierac to załóż coś co już miałaś dziś na sobie
    -ale po co skoro można coś nowego

  • Gość sawari napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2015/02/11 22:27:55:

    O tempora o mores

  • Gość andrzej napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2015/03/14 10:52:18:

    ha ha, znam to uczucie, ostatnio również przechadzałem się po galerii w poszukiwaniu czegoś praktycznego, jednak znalezienie było bardzo trudne, już nie mówiąc o kurtce dla żony, tu było jeszcze gorzej, A przecież człowiek potrzebuje czegoś, co nie będzie kosztowało fortuny i będzie to można nosić w najróżniejszych sytuacjach i łatwo wyczyścić, gdy się ubrudzi. Jestem ojcem małego człowieka i często bywamy w różnych miejscach, na placach zabaw, w parkach itp. i co? mam tam iść odstrojony? Najlepiej w lakierkach i garniturze:/

Dodaj komentarz