Odświeżająco normalny

Życie codzienne, irytacje, zachwyty, obserwacje i mity

Wpis

niedziela, 16 sierpnia 2015

Fachura

 

Co robisz gdy boli Cię stopa?

 

Idziesz do ortopedy, w tym przypadku do niby specjalistycznej przychodni zajmującej się kontuzjami kończyn i ich leczeniem. Od drzwi wita Cię puste biurko podpisane „Rejestracja” z  informacją, że rejestracja jest w dalszej części budynku. W otwartej rejestracji siedzi niemiła i niewykształcona małolata, która ma problem z prawidłowym wpisaniem Twojego nazwiska, za to bezbłędnie kasuje Cię za każdy zabieg i badanie. 250zł za konsultacje ortopedy.

 

Z opłaconą fakturą z błędem w nazwisku, bo przecież przyszedł jakiś pacjent i zawraca głowę, a niewiasta rozmyśla jaką sukienkę założyć na dzisiejszą imprezę, żeby pasowała pod kolor paznokci, udajesz się do gabinetu. Po drodze mijasz wspomnianą wcześniej nieczynną rejestrację, a przypominam, że jesteśmy w klinice, gdzie większość pacjentów ma uszkodzoną, złamaną, skręconą nogę i nadmierne chodzenie jest dla nich niewygodne i niewskazane, więc skoro już rejestracja została przeniesiona to dlaczego gabinet lekarza nie jest w pobliżu?

 

Lekarz zleca prześwietlenie, co jest rozsądne przy podejrzeniu złamania, a co więcej daje ochronę lekarzowi, że prawidłowo zajął się pacjentem. 250zł za RTG i oczywiście znów trzeba wrócić do rejestracji, tej czynnej będącej za tą nieczynną i przeszkodzić małolacie w planowaniu wieczoru. Plusem jest to, że lekarz dał wózek i nie musisz chodzić.

 

Badanie nie wykazało złamania. Co jest kolejną ochroną dla lekarza, że skoro złamania nie widać to znaczy, że go nie ma.

 

Ale noga nadal boli. Profilaktycznie trzeba założyć gips, który nie jest wliczony w wizytę u ortopedy, tylko dodatkowo płatny, co dziwi mnie niemiłosiernie. Wypisanie recepty też będzie dodatkowo płatne? Za kilka dni proszę przyjść na badanie USG i sprawdzimy tkanki miękkie. Oczywiście badanie można by zrobić od razu, a nie przepraszam po kolejnym uiszczeniu 250zł, ale lekarz spieszył się do domu i nie może czekać z założeniem gipsu 20minut zanim inny lekarz zrobi USG.

 

Po kilku dniach czekamy na badanie USG, czekamy… i nadal czekamy. Niby prywatna klinika, a na badanie czeka się dłużej niż w Szpitalu Praskim, gdzie to samo robią na NFZ i lekarze są gorzej wynagradzani. Po 40 minutach łaskawi można wejść i po kolejnych 20 dowiedzieć się, że jest jakieś zgrubienie na kości, ale lekarz robiący badanie nie może go zinterpretować i odsyła do ortopedy. Oczywiście to nowa konsultacja u specjalisty, więc kosztuje 250zł, gorzej że nie można tej konsultacji odbyć dzisiaj, bo już nie ma lekarza. Wieczorem nie ma lekarza? Znów kłania się NFZ, a nie prywatna klinika.

 

Następna wizyta odbywa się na drugi dzień w innej klinice i u innego lekarza. Acha warto wspomnieć, że renomowana klinika, która robiła wcześniejsze badania nie jest w stanie wydać zdjęcia RTG przed upływem 6 dni! Umieszczają go na profilu facebookowym i liczą lajki? To już byłoby lepsze, bo przynajmniej da się zapisać zdjęcie ze strony. Kolejna klinika bierze, a jakże 250zł za wizytę u specjalisty.

 

Świat zmienia się dopiero za drzwiami gabinetu. Lekarz jest zainteresowany pacjentem. Najpierw ogląda stopę zanim w ogóle zapyta o badania. Bada ją palcami pytając gdzie boli bardziej, a gdzie mniej. Trochę przypomina to zabawę w „ciepło zimno”, aż w końcu trafia w najbardziej bolący punkt, wyczuwa w nim zgrubienie i stwierdza, że pewnie jest to złamanie zmęczeniowe i okostna zaczyna się odbudowywać, bo bez powodu nikomu nie wyrastają zgrubienia na kościach. Dopiero po badaniu palpacyjnym doktor zerka na przyniesione wyniki poprzednich badań - USG, bo RTG można dostać po upływie 6 dni, i stwierdza, że wykryte podczas USG zgrubienie to właśnie ta okostna, która się odbudowuje, czyli ten już może zinterpretować wynik zamiast odsyłać na kolejną wizytę, a na RTG nie było widać złamania, bo nie ma całkowitego złamania, tylko częściowe i takie na zdjęciach jest niewidoczne. Po badaniu poprawia opatrunek niechlujnie założony po badaniu USG w renomowanej klinice nie doliczając nic za zużyte materiały. Potem dokładnie wyjaśnia co się stało, jak się to leczy i jakie zabiegi mogą przyspieszyć obok leków gojenie, włącznie z podaniem marki i modelu buta ortopedycznego, w którym leczy się takie złamania.

 

Jedna wizyta bez dodatkowych badań dała lepszy rezultat niż poprzednie 3 wizyty i badania. Różnica wynika z tego, że ostatni ortopeda to był fachura w swoim zawodzie, a nie popierdółki zaraz po studiach w poprzedniej klinice.

 

Warto dodać, że Fachura przyjmował w krótkich spodenkach, bo już po kilku minutach wizyty dało się odczuć, że zna się na swojej robocie i nie musi budować swojego autorytetu garniturem i krawatem, a nawet fartuchem lekarskim. Zrobił to wiedzą.

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
sawari
Czas publikacji:
niedziela, 16 sierpnia 2015 23:58

Polecane wpisy

Trackback